Ogłoszenia:

The Faction War Redux – przegląd

img
wrz
15

Chciałoby się powiedzieć: „Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia”, ale po pierwsze – to nie to uniwersum, a po drugie – zmienia się. Najlepszym przykładem jest najnowsza wersja The Faction War która udowadnia, że mody do Czystego Nieba jak najbardziej mogą konkurować z tymi najnowszymi.

Druga część trylogii od premiery nie miało lekko; właściwie pierwsza wydana wersja była praktycznie niegrywalna, a dopiero kolejne łatki doprowadziły grę do stanu używalności. Właściwie „względnej używalności”, bo niektóre elementy nigdy nie doczekały się załatania. Tam, gdzie GSC rozłożyło ręce, wkroczyła – jak zawsze – społeczność. Liczne próby połatania kulejących mechanik drugiej części trylogii zaowocowały wydaniem co najmniej kilku projektów, wśród których był The Faction War, czyli jeden z niewielu modów do Czystego Nieba, który więcej naprawia, niż psuje i dzięki naszemu rodakowi – PainChillerowi – doczekał się nowej wersji nazwanej The Faction War Redux.

Włączasz Czyste Niebo i wybierasz nową grę. Wiesz, co teraz będzie – intro z wycieczką Szramy po Bagnach, potem pobudka w bazie Czystego Nieba… Tyle, że w The Faction War Redux jest inaczej. Co prawda mamy tu klasyczne intro z podstawki, ale zaraz po nim lądujemy nie na Bagnach, a w samym środku Magazynów Wojskowych, a konkretniej – na ostatnim piętrze wieży ciśnień. Zadanie? Spieprzać ile sił w nogach. Pogoda jest taka, że raczej nie będziecie chcieli sprawdzać czy warto tu zostać. Zresztą i tak bohater jest kompletnym gołodupcem, toteż z braku laku idziemy w zaznaczone na mapie miejsce. Nowi koledzy, których tutaj spotkamy po krótkim wprowadzeniu w sytuację oferują nam wybór – mogą zostawić nas tutaj, samego i zdezorientowanego, albo podrzucić nas do bazy jednego z ugrupowań. I już tutaj objawia się pozytywna zmiana względem podstawki. Otóż Samotnicy, którzy w czasie akcji Czystego Nieba zjednoczyli się pod wodzą Ojca Waleriana już nie są wcale Samotnikami. Teraz to „Opór” – stara frakcja w nowych szatach, ale brzmi to bardziej logicznie, niż „niesamotni Samotnicy”. Po dokonaniu wyboru przenosimy się w wyznaczone miejsce i… cóż, dalej jesteśmy gołodupcem.

Ojciec Walerian kieruje "Oporem", a nie - tak jak w Czystym Niebie - Samotnikami

Żeby to zmienić, możemy wydać parę setek na podstawowe wyposażenie, takie jak nóż, latarka czy śpiwór, albo zabrać się od razu do roboty. My udaliśmy się do Ojca Waleriana, zgłaszając gotowość do wstąpienia w szeregi Oporu. Nie zgodził się, bo nie przyjmuje losowych osób i… cóż, ma to sens. Ruszyliśmy więc do roboty, by podreperować swoją reputację. Pierwsze zadanie? Zanieść paczkę do Sidorowicza. Po drodze rzuciły nam się w oczy Bajuny, czyli nowe-stare (bo wycięte) mutanty i to, że mod wygląda naprawdę świetnie.

Zdaniem wielu, Czyste Niebo zawsze było najładniejszą graficznie odsłoną serii, ale w tej wersji TFW znajdziemy między innymi najnowszą wersję Absolute Nature, Absolute Structures, a także shadery z Mystery. Działa to wszystko całkiem nieźle, jednak autor zaleca używanie patcha zwiększającego ilość RAM-u wykorzystywanego przez S.T.A.L.K.E.R.-a.

Fabularnie nie jest to Czyste Niebo, ale też nie zupełnie nowy mod. Fabuła TFW nie została niestety dokończona przez oryginalnych autorów i choć są tutaj jej zalążki, to nie poznacie losów głównego bohatera. Nie oznacza to oczywiście, że w modzie nie ma co robić – wręcz przeciwnie. Zadań jest całe mnóstwo, a stopień ich trudności zależy od tego, na jakim etapie gry akurat jesteście. Po zdobyciu w miarę sensownego sprzętu i odpowiedniej ilości reputacji możemy w końcu dołączyć do którejś z frakcji i zaczynamy regularną bitwę z oddziałami wrogiego ugrupowania. Wygląda to bardzo podobnie do tego, co było w Czystym Niebie, jednak każdy aspekt wojny jest bardziej zrównoważony i dopracowany. Jasne, nie jest to poziom poważnego, taktycznego RPG-a, ale możliwość sterowania oddziałami przez radio czy klasy postaci, jakie posiadają nasi podopieczni dodają do gry element planowania. Tym razem, w przeciwieństwie do podstawki, plan da się jednak wyegzekwować bez większych problemów.

The Faction War Redux pobierzecie z naszego Katalogu Modów

Menu radia, pozwalającego wydawać polecenia towarzyszowi i wydawać rozkazy oddziałom frakcji

Oprócz wzywania posiłków, nic nie stoi na przeszkodzie by rekrutować napotkanych stalkerów i wydawać im proste rozkazy. Według niektórych nawet dzisiaj ten system tworzenia własnej drużyny jest najlepszym, jaki zagościł w STALKER-ze. Na tym ciekawe rozwiązania z postaciami niezależnymi się nie kończą, ponieważ od czasu do czasu zdarzy się, że po zebraniu łupu jakiś stalker będzie chciał wymusić na nas jego zwrot. Co w tej sytuacji? Ano możemy mu ten łup oddać, spróbować się wyłgać w mniej lub bardziej grzeczny sposób (na czym ucierpi nasza reputacja we frakcji), albo go zabić.

Potyczki, przynajmniej na początku, są tu jednak trudniejsze niż w podstawowej wersji Czystego Nieba, więc zawsze trzeba mierzyć siły na zamiary. Na pochwałę zasługuje poprawa balansu – jeśli graliście w poprzednią wersję TFW pamiętacie zapewne problemy z wysokim poziomem trudności, których w wersji Redux nie uświadczycie.

Im więcej walczymy i im lepiej sobie radzimy, tym więcej punktów doświadczenia zdobędziemy, co z kolei przekłada się na nasze umiejętności. The Faction War zawiera bowiem całkiem zgrabnie zrealizowany system skillów, pozwalających modyfikować naszego bohatera. W zależności od tego do której frakcji zdecydujemy się dołączyć, zyskujemy różne możliwości – i tak np. Bandyci mogą wyłudzać pieniądze, a jeśli mamy dobre stosunki z Samotnikami, to od czasu do czasu będą mieli na sprzedaż specjalne przedmioty. Kupowanie ich zwiększy naszą reputację i obniża ceny w kolejnych tego typu transakcjach. Mało? A co powiecie na spotkania losowe, rozgrywające się bez naszego udziału, np. w trakcie przechodzenia na inną lokację lub korzystania z szybkiej podróży? Jeśli bohater zgłodnieje po drodze, pewnie zje coś, co ma akurat w plecaku. Jeśli wda się w bitwę – straci część zasobów i wytrzymałości sprzętu.

Jest tu też cały szereg mniejszych i większych zmian w stosunku zarówno do podstawki, jak i poprzedniej wersji TFW, które nieco zmieniają wrażenia z rozgrywki. Najbardziej rzuca się w oczy wykorzystanie Arsenal Overhaul 1.2, dodającego masę nowych modeli broni oraz animacje, ale jest tu też sporo z innych, popularnych tytułów – również z Anomaly.

No właśnie… Anomaly to bardzo dobry mod, któremu nie można odmówić innowacyjności w kwestiach gameplayowych oraz technicznych. Grają w niego ciągle tysiące ludzi sprawiając, że ciągle jest to jeden z najpopularniejszych tytułów na moddb. Jeśli przyjmiemy, że Anomaly jest wariacją na temat Call of Chernobyl to chyba można wprost powiedzieć, że w tym przypadku uczeń przerósł mistrza. Należy jednak pamiętać, że sam mistrz nie powstałby, gdyby nie liczne mody do podstawek, nastawione lub oferujące mniej lub bardziej bezcelowy freeplay. Jednym z lepszych i jednym i jednocześnie ze starszych jest właśnie The Faction War i gorąco zachęcamy do tego, żebyście sprawdzili tego ulepszonego, ale jednak „freeplayowego pradziada” moddingu Stalkera.

Co więcej, większość aspektów TFW można regulować według własnego widzimisię dzięki specjalnemu menu, możliwemu do odpalenia z poziomu gry. Nie pasuje Wam zbyt niska szansa na pojawienie się artefaktu w anomalii? Można to zmienić. Nie chcecie, by oddziały wrogiej frakcji odradzały się zbyt szybko? Zwiększcie sobie ten czas. Irytuje Was okradanie pieczołowicie ukrytych schowków przez NPC-tów? Nic nie stoi na przeszkodzie, by to wyłączyć.

Oczywiście nie ma róży bez kolców – TFW ma brzydką tendencję do niestabilności (w czym częściowo pomoże wspomniany patch na 4GB RAM-u), a niektóre błędy techniczne mogą irytować (jak na przykład to, że zapisy robione przez konsolę są zawsze uszkodzone, więc trzeba zdać się na autozapis moda lub sejwować ręcznie przez menu). Czuć też trochę to, że pierwotni twórcy mieli ambitne pomysły, które nie doczekały się pełnej realizacji, a pozostałością po nich jest niedokończona fabuła czy pełna literówek i ewidentnie niezbyt dobrze przetestowana polska wersja. Są też całkiem spore problemy jak np. to, Limańsk jest niedostępny – mimo prób, autor najnowszej wersji nie dał rady tego naprawić.

Ogólnie poza paroma problemami gra się w to naprawdę dobrze i mod nie zestarzał się wcale tak źle. PainChiller poprawił tyle, ile się dało i dodał sporo nowinek, które maksymalnie uatrakcyjniają tę przygodę.

Bywa malowniczo, ale też całkiem mrocznie...

A, no i jeszcze jedno: oryginalne TFW ma ponad dekadę na karku. W całej branży, ale też w moddingu S.T.A.L.K.E.R.-a to kawał czasu i normalnie nie byłoby sensu w ocenianiu najnowszej kompilacji… Tyle, że akurat The Faction War zestarzało się naprawdę dobrze, a dzięki PainChillerowi może przeżyć drugie życie, a nawet rywalizować pod wieloma aspektami z Anomaly.

Na drugie życie w pełni zasługuje, a w rywalizacji z Anomaly absolutnie nie ma się czego wstydzić. Polecamy!

Podobało się? Udostępnij i pomóż w ekspansji Centrum Zony!
7/10
  • Grafika
    9/10
  • Audio
    6/10
  • Grywalność
    6/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.