Ogłoszenia:

Strefa Wykluczenia rezerwatem przyrody?

img
Kwi
28

35 lat po katastrofie elektrowni w Czarnobylu wielu ludzi myśli o tym regionie, jak o postapokaliptycznej pustyni, w której życie jest szczątkowe, a na każdym kroku czyha śmiertelne promieniowanie. Prawda? Oczywiście, że nie. Natura już „odzyskała” większość tego terenu i Strefa wykluczenia stała się prawdziwym rezerwatem przyrody.

Zaczniemy jednak nietypowo, bo od badań i to przeprowadzonych bliżej, niż sądzicie. Kilka lat temu na terenie naszego kraju odbyły się obserwacje zwierząt w sześciu różnych kompleksach leśnych. Wybrano te miejsca, gdzie oprócz ssaków kopytnych, spotkać można najróżniejsze drapieżniki. Badania polegały na analizie próbek kału kopytnych, pod kątem poziomu stresu zwierząt z uwzględnieniem różnych czynników, takich jak obecność ludzi, obecność drapieżników, zagęszczenie danej populacji, etc.

Człowiek = stres

Istnieją badania wskazujące na fakt, iż wysoki poziom kortykosteroidów (a więc i kortyzolu – hormonu stresu) wpływa niekiedy pozytywnie na możliwości reprodukcyjne różnych gatunków. Jednocześnie przeważają głosy mówiące, że tendencja jest częściej odwrotna; stresowane obecnością drapieżnika samice rodzą mniej młodych.

Analiza danych z badań na terenie Polski wykazała, że odchody saren i jeleni narażonych na spotkanie z drapieżnikiem zawierają stosunkowo mało produktów przemiany materii świadczących o wysokim poziomie stresu. Z kolei u populacji z wysoką szansą na kontakt z człowiekiem (tzn. w bliskości dróg, zabudowań) jest wręcz odwrotnie – co świadczyć może o tym, że bliskość człowieka jest dla zwierząt bardziej stresująca, niż ryzyko spotkania z drapieżnikiem.

Oczywiście sytuacja, w której ssaki funkcjonują przez długi czas w sąsiedztwie drapieżników może doprowadzić do odczuwania przez nie chronicznego stresu. W konsekwencji tego wykształcają się zachowania i cechy, przystosowujące gatunek do stałej obecności zagrożenia, jednak to ze strony człowieka nie jest stałe – podlega ciągłym zmianom zarówno w rodzaju tego zagrożenia (rybacy, grzybiarze, drwale, myśliwi, itd.), jak jego intensywności. Dostosowanie się do niego bywa niemożliwe.

Ludzie bez świata

Populacja ludzi rośnie nieprzerwanie. W 1900 roku wynosiła około 1 600 000 000 i mniej więcej w tamtym okresie rozpoczął się gwałtowny wzrost. Obecnie jest nas prawie 7,8 miliardów. Choć roczny przyrost ma tendencję spadkową (w 1955 – 1,80%, w 2019 – 1,08%), to i tak szacunki pokazują, że w 2030 roku populacja ludzi wyniesie ponad 8,5 miliardów.

Populacja na przestrzeni 1900 i 2030 roku

Wraz z rozwojem ludzkości, naturalne siedliska wielu gatunków zwierząt zostają zniszczone. Z około 16 milionów kilometrów kwadratowych lasów deszczowych, obecnie zostało około 9 mln km2, a utrzymanie obecnego tempa eksploatacji oznacza utratę około 1% powierzchni rocznie. Wraz z zanikaniem lasów deszczowych, znikają też zwierzęta – a szacuje się, że to właśnie tutaj występuje więcej niż połowa gatunków zwierząt całego świata.

Malejąca powierzchnia lasów w Brazylii / © mongabay.com

Wraz z rosnącą populacją i rozwojem technologii, zanika nasz kontakt z naturą, a wraz z nim – zanika również sama natura oraz jej mieszkańcy. Zwierzęta z roku na rok mają coraz mniej siedlisk, zatem logicznym założeniem będzie stwierdzenie, że gdyby ludzi było mniej, zwierząt byłoby więcej, prawda?

Świat bez ludzi

W przeciągu pierwszych 6 miesięcy od katastrofy w Czarnobylu, badacze wykryli znaczący wpływ ekstremalnie wysokich dawek promieniowania zarówno na zdrowie, jak i reprodukcję zwierząt na terenie Strefy Wykluczenia. Podobnie było z roślinnością: zniszczone lasy iglaste na terenie Czerwonego Lasu składały się głównie z wrażliwych na promieniowanie sosen zwyczajnych. Po latach to miejsce znowu odżyło, jednak zamiast sosen, znajdziemy tu głównie brzozy i olsze czarne.

Z badań wynika, że wraz ze zmniejszającym się promieniowaniem, jego wpływ na zwierzęta żyjące na obszarze Strefy Wykluczenia spadł, a tym samym nie zaobserwowano żadnych długoterminowych skutków ekspozycji na wysokie dawki promieniowania jonizującego. W latach 90. XX wieku na terenie Zony zwiększyły się znacząco populacje dzików i łosi, co zbiegło się w czasie ze spadkiem ich liczebności w krajach byłego ZSRR. Być może to właśnie długotrwały brak kontaktu z człowiekiem sprawił, że znalazły tam bezpieczny dom; obserwacje wykazały, że populacja tych zwierząt, jak również jeleni i saren, jest na zbliżonym poziomie, co w czterech niezanieczyszczonych promieniowaniem rezerwatach przyrody w Ukrainie.

Co więcej, oględziny śladów różnych zwierząt wskazują, że nawet na terenach o podwyższonym promieniowaniu, ich liczba wcale nie jest mniejsza.

W materiale na temat planowanego, ale niezrealizowanego przeciwnika w serii S.T.A.L.K.E.R. – Bajuna, wspominaliśmy o rysiach, które po długiej nieobecności wróciły na teren Strefy Wykluczenia. Z kolei liczebność wilka szarego, głównie ze względu na brak okresowych polowań, jest siedmiokrotnie wyższa niż w najbliższych Czarnobylowi rezerwatach.

Germán Orizaola z Uniwersytetu w Owiedo przez kilka lat studiował płazy oraz inne gatunki, występujące na terenie Strefy Wykluczenia. Jego zdaniem katastrofa z 1986 roku nie wpłynęła w zauważalny sposób na bioróżnorodność zarówno płazów, jak i innych zwierząt. Gatunki, które żyły tam przed wypadkiem, żyją tam nadal, a nawet pojawiły się zupełnie nowe, takie jak niedźwiedź brunatny, żubr czy konie Przewalskiego. Oczywiście wpływ promieniowania na niektóre gatunki jest widoczny, np. rzekotka wschodnia, normalnie zielona, w Strefie Wykluczenia stała się czarna; wzrost poziomu melaniny w skórze zapewne w pewien, niezbadany jeszcze dokładnie sposób, jest reakcją adaptacyjną, pomagającą żabom przetrwać w skażonym środowisku, jednak na ten moment nie ma to negatywnego wpływu na całą populację.

Konie Przewalskiego w Strefie Wykluczenia / © Siergiej Gaszczak

„Faktyczny brak działalności człowieka w Zonie, wydaje się dużo korzystniejszy dla zwierząt, niż wpływ promieniowania radioaktywnego, ciągle obecnego w niektórych rejonach” – mówi Orizaola.

Anders Pape Møller z Uniwersytetu Paris-Sud nie jest aż takim optymistą; naukowiec twierdzi, że to, co widzimy w Czarnobylu, jest częścią większych, ogólnoeuropejskich zmian. Wskazuje także na ważne zjawisko – im większy poziom promieniowania, tym większej ilości anomalii należy się spodziewać. Na bardziej skażonych obszarach Zony, ptaki wykazują się tendencją do wykształcania mniejszych mózgów czy posiadania niewłaściwego dla gatunku koloru upierzenia. Z drugiej strony część z nich przystosowała się do życia w cięższych warunkach, zmieniając sposób wykorzystywania antyoksydantów, chroniących przed uszkodzeniami DNA, lipidy oraz białka.

Rezerwat, czy pułapka?

Choć z pozoru żadna hipoteza nie wydaje się w pełni właściwa, wiele gatunków zwierząt znalazło w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia schronienie przed działalnością człowieka. Można przypuszczać, że – jeśli populacje faktycznie nie będą odczuwać długotrwałych skutków wpływu promieniowania – ten proceder będzie postępował, a Strefa Wykluczenia stanie się domem dla różnorodnej fauny.

Fundusz na Rzecz Ochrony Środowiska sfinansował rozpoczęty w 2015 roku projekt, nazwany „Conserving, Enhancing and Managing Carbon Stocks and Biodiversity in the Chernobyl Exclusion Zone”, mający na celu ochronę i rozwój bioróżnorodności na terenie Zony. Jest to też forma pomocy dla rządu Ukrainy, zarówno w kwestii zminimalizowania skutków katastrofy z 1986, jak i zapobieganie przyszłym wypadkom tego rodzaju.

W listopadzie 2014 roku w ramach działalności TREE (TRansfer – Exposure – Effects), na terenie Strefy ustawiono 42 fotopułapki. Eksperyment trwał mniej więcej rok, a urządzenia były przenoszone co około 8 tygodni.

Eksperyment udowodnił istnienie populacji wielu dużych ssaków, w tym żubrów; jeden z ukraińskich badaczy, dr. Siergiej Gaszczak w swoim opracowaniu stwierdził nawet, że jest to najlepsze miejsce w całej Ukrainie do rozwoju stabilnej, dużej populacji tych zwierząt. Żubry to nie jedyne zwierzęta, które znalazły dom w Zonie – Gaszczakowi udało się zaobserwować również niedźwiedzie brunatne.

„Niedźwiedzie wróciły do nas z powodu braku ludzi. Najprawdopodobniej dostają się tutaj z Białorusi. Nie wiemy jeszcze, ile ich dokładnie jest. Możliwe, że niektóre osobniki osiedliły się u nas na stałe ale nie wiemy, czy się rozmnażają. To dopiero początek. Na tych terenach nie było niedźwiedzi brunantnych od około 100 lat.” – mówi Gaszczak.

Niedźwiedź brunatny w Strefie Wykluczenia / © Siergiej Gaszczak

Naukowiec zwrócił również uwagę na wzrastającą względem poprzednich lat liczebność rysi oraz wilków. Na ten moment populacja wilków w Zonie jest największą w całej Ukrainie.

Lunatykowanie w kierunku katastrofy

Oczywiście pożary, jakie przetoczyły się przez Strefę w ubiegłym roku wpłynęły na dalszy rozwój fauny, jednak obserwacje wskazują, że wszystko powoli wraca do normy. Szkody spowodowane ogniem są w wielu przypadkach nieodwracalne, ale – podobnie jak po katastrofie w ’86 – natura sobie poradzi.

W 2000 roku rozpoczął się projekt likwidacji elektrowni w Czarnobylu. Obecnie jesteśmy na ostatnim jego etapie – do 2028 obiekt ma zostać zamknięty, usunięte zostaną wszystkie źródła promieniowania jonizującego, a najbardziej zanieczyszczone elementy wyposażenia zostaną zakonserwowane. Wszystkie te elementy będą przechowywane bezpiecznie aż do osiągnięcia przez nie odpowiednio niskiego poziomu radioaktywności, czyli mniej więcej do roku 2045. Na kolejne dwie dekady zaplanowano ostateczny demontaż oraz oczyszczenie miejsca, w którym dzisiaj znajduje się elektrownia.

David Attenborough w felietonie dla dailymail.co.uk napisał o „(…) ludziach żyjących w cieniu Czarnobyla, ryzykujących lunatykowanie w kierunku globalnej katastrofy”. Obserwacje naukowe wskazują, że świat bez ludzi radzi sobie całkiem dobrze, ale ludzie bez (naturalnego) świata nie będą w stanie przeżyć zbyt długo. Może więc powinniśmy się „obudzić” i uznać oficjalnie Zonę nie tylko za rezerwat wyjątkowo zróżnicowanej przyrody, ale i swoisty pomnik będący przestrogą przed kolejnymi błędami ludzkości?

Podobało się? Udostępnij i pomóż w ekspansji Centrum Zony!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *