Ogłoszenia:

Quo vadis STALKER 2?

img
lut
10

Ostatnie wydarzenia wokół STALKER-a 2 i rozmowy z kilkoma osobami na ten temat sprawiły, że poczułem ogromną ochotę na naskrobanie kilku słów na ten temat. Nie znajdziecie w tym tekście odpowiedzi na pytanie postawione w tytule, ale…

Jeśli jesteście dobrze poinformowani (a jesteście, jeśli… tu jesteście?) to wiecie, że Zachar Boczarow udzielił ostatnio wywiadu, w którym było kilka ciekawych momentów. Spójrzmy prawdzie w oczy: nie dowiedzieliśmy się z niego absolutnie niczego. Ani ciekawego, ani nieciekawego; cała, prawie dwugodzinna rozmowa z perspektywy przeciętnego fana to biedamarketingowe lanie wody, z którego nic nie wynika. Jeśli nie wierzycie, zajrzyjcie do podlinkowanego wyżej tłumaczenia pierwszej części rozmowy. Na tłumaczenie drugiej już nikt z nas nie miał cierpliwości.

Świetnym przykładem mogą być pytania o sytuację w firmie: Zachar unika szczerych odpowiedzi jak ognia, co rusz powołując się na „branżową normalność”, jaka rzekomo panuje w GSC, a Неважно, Кто, choć stara się błyskotliwie drążyć temat, ostatecznie odpuszcza – jakby uznając, że sam fakt możliwości przeprowadzenia takiego wywiadu jest wystarczający. Ostatecznie cała rozmowa wydała mi się strasznie rozczarowująca; brakuje w niej dociekliwości, odważnych pytań i tez, które zmuszałyby Boczarowa do zajmowania konkretnego stanowiska.

Znowu ten marketing…

Takie działania nie służą marketingowi samej gry, bo niczego się nie dowiedzieliśmy. Nie służą Zacharowi, bo niektóre mętne odpowiedzi brzmią tak, jakby próbował spławić rozmówcę. Nie służą też samemu rozmówcy, ponieważ zachowuje się, jakby odczytywał ustalone wcześniej pytania z kartki, nie analizując w żaden sposób uzyskiwanych informacji. I wreszcie – nie służą właściwie niczemu, prócz „szumowi” wokół GSC i STALKER-a 2; jakby studio zawzięcie starało się pokazać, że COŚ się dzieje i używało do tego spragnionych wiedzy fanów-twórców treści. Mimo najszczerszych życzeń wydania dobrej gry, SW i CZ nie powstało by być polską „dostawką” do nieudolnych działań reklamowych GSC – między innymi właśnie z tego powodu nie mieliście okazji przeczytać u nas żadnej rozmowy z menadżerem PR-u studia. Wywiady takie jak ten ostatni (poprzednie również…) to zwykła wymiana uprzejmości; przecież nas, jako graczy, nie powinna interesować sytuacja w studiu, ani tym bardziej to, dlaczego główny projektant narracji opuścił firmę na rok przed pierwotną datą wydania STALKER-a 2, a… gameplay.

Nie uważacie, że to już najwyższy czas? W styczniu bieżącego roku GSC poinformowało o przesunięciu daty premiery. Nieco wcześniej miała miejsce wpadka z NFT, która totalnie wymknęła im się spod kontroli. Za kilka miesięcy ma wyjść gra, powstająca już od paru lat, której nawet nie widzieliśmy, ale możemy zamówić ją sobie w przedsprzedaży. Na ten moment wszystko, co ma do powiedzenia szef PR-u to to, że „jest normalnie” i „wszystko będzie dobrze”. Nie wątpię, że będzie, ale śmiem kwestionować tę normalność.

Mniej więcej tak się czułem po ogłoszeniu NFT

Gameplay? Nie budiet

GSC ewidentnie nie chce pokazać STALKER-a 2. Z jednej strony to posunięcie jest zrozumiałe – wygłodniali fani oczekują perfekcji, a deweloperzy mają święte prawo nie pokazywać niczego do momentu, w którym będą na to gotowi. Mam wrażenie, że dawno temu poruszyliśmy temat oczekiwań społeczności w jakimś filmie na SW i prawie na pewno wspomnieliśmy o „delikatności” kwestii oczekiwań. Tylko jeśli jeden z menadżerów społeczności przyznaje, że

„(…) ujawnienie szczegółowych informacji na temat S.T.A.L.K.E.R.-a 2 nie ma w tej chwili sensu, ponieważ gra nie jest jeszcze kompletnym produktem. Wiele tekstur jest słabo przystosowanych do dynamicznej akcji (…)

Więcej na ten temat tutaj

to solidny sygnał, że GSC przestrzeliło; chcąc nadążyć za wymaganiami fanów i jednocześnie przygotować tytuł na miarę swoich możliwości, zjedli własny ogon. W ten sposób można kręcić się w nieskończoność.

Pamiętam rozmowy sprzed ponad dwóch lat w naszym redakcyjnym gronie – najbardziej zależało mi na tym, żeby na CZ było wszystko, co wcześniej zaplanowałem. Pogodziłem się z tym, że może nie będzie wyglądać i działać dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałem, ale w tej kwestii byłem gotowy iść na kompromis. W innych, przede wszystkim związanych z ilością treści – nie. Dopiero któraś z rzędu rozmowa z Akinaro i Yossarianem przekonała mnie, że przecież na wszystko przyjdzie czas, że odpalenie strony nie musi oznaczać końca pracy, że powoli dojdziemy do celu. Teraz, po ponad dwóch latach CZ „spuchło” wystarczająco, bym czuł jakieś tam śladowe zadowolenie. Śladowe, bo ja generalnie jestem marudą. W całym procesie istotną rolę odegrały Wasze głosy krytyki, przemyślenia, sugestie. W końcu CZ ma być dla Was, nie dla grupki nieco (podkreślam – nieco! :)) zramolałych facetów, grzebiących w historii fikcyjnego uniwersum.

STALKER 2: Perfection Lost

Kiedy niedawno poprosiłem kilka osób o to, by powiedziały coś o swoim wymarzonym STALKER-ze 2, wszyscy zwrócili uwagę na zupełnie inne aspekty rozgrywki. Każdy z Was również miałby własne zdanie i choć oczywiście byłoby kilka punktów wspólnych, niektóre z pewnością by się wykluczały.

To „tylko” gra i „aż” gra – dla wielu być może ważna, przywołująca nostalgię i posiadająca szczególne miejsce w sercach, jednak wszyscy mamy (a przynajmniej powinniśmy mieć) świadomość, że uczucia towarzyszące pierwszej przygodzie z Cieniem Czarnobyla tuż po premierze to pieśń przeszłości. Nie da się tego powtórzyć. My – jako odbiorcy – możemy mieć nadzieję, że to możliwe. GSC jako firma, która z pewnością chce zadowolić fanów, ale (może przede wszystkim) także sprzedać grę, powinna mieć dużo większy dystans.

Nie da się przygotować dobrej kontynuacji serii z prawie „dwudziestką” na karku, nie pytając o zdanie społeczności. Zachowawcze czekanie na „ozłocenie” przed prezentacją eksponuje straszny brak wiary w ten projekt, a mętne odpowiedzi Boczarowa i odmienianie słowa „normalność” przez wszystkie przypadki pokazują, że firma ma bardzo kiepski, powierzchowny kontakt z fanami. Z jednej strony z każdej skromnej prezentacji przebija ogromny fanserwis, z drugiej – choćby wtedy, gdy Неважно, Кто pytał o korzystanie ze starych dokumentów – nadzieje są szybko studzone, a ekipa marketingowa staje na głowie, byle utrzymać STALKER-a 2 w stanie całkowicie neutralnym. Nie jest zbyt podobny do starych odsłon, ale jednocześnie co rusz się do nich odwołuje. Nie chce zajść za skórę wyjadaczom serii, jednak odważnie sięga po nowego odbiorcę, który, czysto hipotetycznie, może nie być zaznajomiony z serią, „randkując” z premierą w Game Passie.

W tym momencie to wygląda tak, jakby GSC starało się nie podgrzewać za bardzo atmosfery wokół gry, nie chcąc jej też zbytnio ostudzić. W ten sposób STALKER 2 już od kilkunastu miesięcy w oczach wielu trzymany jest w lodówce ze skrzętnie regulowaną temperaturą, nie przekraczającą zera stopni. A przecież nie da się być trochę żywym i trochę martwym, prawda?

Może sławetna, xboxowa lodówka powstała właśnie po to, by trzymać tam STALKER-a2?

Dokąd zmierzasz, stalkerze?

Deweloperzy potrzebują trochę więcej wiary w siebie i odwagi, by opublikować coś znaczącego i powiedzieć: patrzcie, tak teraz będzie wyglądała Zona. To jest główny bohater, tak się strzela, a artefakty dalej leżą w anomaliach. Tutaj mamy Kordon, jaki znacie i kochacie, tam na dole siedzi Sidorowicz, którego ze łzami w oczach odwiedzicie w grudniu, a tutaj mamy zupełnie nową miejscówkę, która – mamy nadzieję – przypadnie Wam do gustu. Odzew ze strony społeczności i branżowych mediów byłby przecież ogromny, a menadżerowie społeczności z prędkością światła mogliby notować kolejne uwagi, jakie studio może wziąć pod uwagę realizując swoją wizję.

Właśnie – swoją. Nikt przy zdrowych zmysłach przecież nie wymaga, by STALKER 2 był ziszczeniem mokrego snu fana wschodniego postapo, spełniającym wygórowane oczekiwania, narosłe przez ostatnią dekadę. GSC robi co chce i jak chce, ale my – a przynajmniej ludzie z takim „stażem” w temacie jak ja – nie mają absolutnie żadnego powodu, by w cokolwiek wierzyć, więc kwestionowanie ich ruchów jest naturalne. Tym bardziej, jeśli ograniczają się do pustych zapewnień, ustawianych wywiadów i bardzo sztucznej komunikacji.

Pamiętam doskonale, jak było z Oblivion Lost, potem S.T.A.L.K.E.R.: Oblivion Lost i wreszcie z tym, co ukazało się jako Cień Czarnobyla. Ciągle mam też w głowie pokręconą sytuację pierwotnego STALKER-a 2. I choć są to często niezbyt wesołe, momentami gorzkie wspomnienia, to ostatecznie ubarwiają mi losy tej – przeciętnej przecież tak naprawdę – serii.

A wiecie co pamiętam z trzech lub – jeśli jesteście pesymistami – prawie czterech lat produkcji aktualnego STALKER-a 2?

NDA.

Podobało się? Udostępnij i pomóż w ekspansji Centrum Zony!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.