Ogłoszenia:

Koniec Fear the Wolves? Vostok Games najwyraźniej wyłączyło serwery

img
sty
04

Wygląda na to, że Vostok Games zakończyło swój eksperyment z battle royale.

Kilka lat temu na fali popularności PUBG i Fortnite’a, wiele firm postanowiło spróbować wykroić kawałek tego tortu dla siebie. Nowe tytuły wyłaniały się jak grzyby po deszczu, a kolejni deweloperzy prześcigali się w wymyślaniu kolejnych sposobów na zainteresowanie graczy. Ogromna większość z tych projektów szybko upadła, ale były wśród nich takie, które faktycznie miały w sobie coś więcej niż chęć podpięcia się pod trend, jak np. Radical Heights od Cliffa Bleszinskiego. Choć osobiście zakładałem, że PUBG nie straci wiatru w żaglach, przeliczyłem się co do wytrwałości Epica – w ten sposób już od kilku lat na tym segmencie rynku niepodzielnie rządzi Fortnite.

Łatwo zapomnieć, że fani klimatów „okołostalkerskich” również mieli otrzymać grę battle royale, jaka miała wypełnić lukę w rynku i przy okazji kieszenie deweloperów. Kiedy Vostok Games, twórcy Survarium, zapowiedzieli Fear the Wolves, wielu po raz kolejny dało się porwać wizji wschodniego postapo nastawionego na rywalizację. Twórcy obiecywali między innymi „brutalną strzelankę FPS (…) osadzoną w realiach skażonych ruin Czarnobyla”, ponad 20 broni z możliwością modyfikacji, liczne i niebezpieczne mutanty, artefakty o unikatowych właściwościach… Słowem: wszystko to, co znacie ze STALKER-a, tylko pod inną nazwą. Spora część „ficzerów” Fear the Wolves pokrywała się z tym, co oferowało (lub dopiero miało zaoferować) Survarium, ale Vostok Games z jakiegoś powodu zdecydowało o stworzeniu nowej marki, a skuszeni atrakcyjną wizją gracze chętnie sięgnęli po tytuł, gdy tylko pojawiła się wersja beta.

Pierwsza wersja gry była właściwie niegrywalna, a testerzy raportowali całą masę błędów. Fear the Wolves nie działało zbyt dobrze, jednak VG ponownie otrzymało kredyt zaufania od fanów, po czym gra zaczęła powolne gnicie we Wczesnym Dostępie. Gnicie, bo nie da się tego nazwać inaczej – o ile Survarium na przestrzeni kilku lat od pojawienia się na Steamie dostało nową zawartość (zapomnijmy na moment o obietnicach otwartego świata i wielu innych aspektach, jakich ciągle nie ma), tak Fear the Wolves zostało właściwie całkowicie porzucone. Tytuł nie dostał żadnych znaczących update’ów, nie naprawiono największych błędów, a gdzieś po drodze opuścił Wczesny Dostęp. Ciekawostka, o której pisaliśmy w 2020 – gdzieś na etapie ciągłego „rozwoju” FtW twórcy mieli okazję pracować przy… PUBG. Vostok długo utrzymywało tego potworka, ale kilka dni temu na Steamie zaczęły pojawiać się negatywne recenzje sugerujące, że twórcy wyłączyli serwery.

Z jednej strony „najwyższy czas”, ale nie można zapominać o tym, że twórcy do tej pory nie zdjęli gry ze sklepu. Choć nie kosztuje ona majątku, to jest właściwie bezużyteczna, a po szumnych zapowiedziach z E3 2018 nie pozostało absolutnie nic. Nawet szczątkowy szacunek deweloperów do ich własnego dzieła, którego nie zdecydowali się oficjalnie pochować. Smutne, ale pamiętajmy, że firma pracuje od jakiegoś czasu nad kolejną produkcją. Nie wiemy o niej nic oprócz tego, że powstaje przy użyciu Unreal Engine, co sugerują oferty pracy na oficjalnej stronie. Ciekawe, czy ten tytuł skończy tak samo…

Podobało się? Udostępnij i pomóż w ekspansji Centrum Zony!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.