Ogłoszenia:

5 modów do Fallouta 4 na Halloween

img
paź
31

Ostatnio chodzi za mną Fallout 4… Jako, że mamy Halloween, postanowiłem dodać rozgrywce odrobinę pikanterii. Oto 5 modów, które zdążyłem sprawdzić i z czystym sumieniem mogę polecić.

Nigdy nie pałałem szczególnie dużą miłością do Falloutów tworzonych przez Bethesdę, a „czwórka” pod pewnymi względami przebiła dno, osiągnięte wcześniej przez, jak mi się zdawało, Fallouta 3. Po tym, jak zawierucha wokół dziwacznych decyzji studia upadła, postanowiłem przekonać się, czy faktycznie jest tak źle i… Cóż, nie jest. Choć gra jest męcząca i pełna nieprzemyślanych, źle zaimplementowanych mechanik, to okazała się tytułem naparawdę dobrym. Oczywiście w kategorii „gra postapo”, bo Falloutem jest akurat kiepskim.

Przy różnych okazjach wspominałem, że nie modowałem nigdy gier Bethesdy. Z tego względu początkowo byłem nieco przytłoczony, ale szybko trafiłem na Vortex – przydatne narzędzie z Nexusmods. Po krótkim zapoznaniu się z możliwościami programu byłem gotowy do akcji i dzięki któremu zainstalowałem wszystkie omawiane niżej mody. Co bierzemy na pierwszy ogień?

Pilgrim Dread the Commonwealth

Jeśli szukacie tylko zmian graficznych, które dodadzą odrobinę gęsięj skórki w trakcie przemierzania Wspólnoty, to Pilgrim może być idealny. Mod czerpie pełnymi garściami z filmu „The Witch” (swoją drogą – świetnego) i widać to na każdym kroku.

Nowa pogoda, oświetlenie i dźwięki sprawiają, że podróż po świecie Fallouta 4 zyskuje zupełnie inny klimat. Oprócz tego Pilgrim zawiera kilka mniejszych, czysto kosmetycznych zmian, umilających – o ile jest to odpowiedni słowo – chwile spędzone z modem.

W celu uzyskania kompletnego doświadczenia, autor moda zaleca instalację także kilku mniejszych produkcji, czyli True Grass, Commonwealth Conifers Redux i Pip-Boy Flashlight.

A samego moda pobierzecie tutaj.

The Kelly Manor Horror

Teraz coś zupełnie z innej beczki. The Kelly Manor Horror to w gruncie rzeczy tylko jedno dodatkowe zadanie, na które natrafić możemy podczas eksploracji północnych terenów Wspólnoty.

Na pewno nie jest to długa przygoda; przejście moda zajęło mi nie więcej niż pół godziny. Ciężko powiedzieć o nim coś więcej tak, by nie psuć Wam przyjemności z odkrywania tej małej historii samodzielnie. Warto zwrócić uwagę, że The Kelly Manor posiada całkiem niezły voice acting, co znacząco poprawia jakość produkcji.

Ściągniecie go tutaj.

Whispering Hills

Jeśli tęsknicie (tak jak ja) za starym, dobrym Silent Hillem, Whispering Hills stara się temu zaradzić. Mod zmienia kilka istotnych aspektów gry: poczynając od atmosfery, a kończąc na nowych rodzajach wrogów i kilku niespodziankach, które fani Cichego Wzgórza powitają z otwartymi ramionami.

Po instalacji moda całą Wspólnotę spowije gęsta mgła, a standardowe dźwięki zostaną zastąpione przez te znane fanom serii Konami. To jednak oczywiście nie wszystko – może się zdarzyć (i zdarzy się na pewno), że traficie do alternatywnego wymiaru, w którym staniecie twarzą w twarz z poczwarami rodem z koszmarów… Bestiariusz jest całkiem pokaźny i oprócz upiornych pielęgniarek czy nie mniej przerażających bliźniaków spotkamy Piramidogłowego oraz SirenHeada.

Whispering Hills oferuje całkiem spore możliwości dostosowania wszystkich składowych, więc z łatwością możecie spersonalizować moda zgodnie z preferencjami.

Pobierzecie go tutaj.

Vault Buddy Follower

Mieliśmy już zmiany graficzne, dodatkowe zadanie i wycieczkę w inne wymiary, więc czas na coś bardziej przyziemnego. Vault Buddy Follower to mod, dzięki któremu możemy zrekrutować nowego towarzysza i… Cóż, nie jest to typowy NPC.

By poznać nowego, najlepszego przyjaciela, musimy udać się do jednego z opuszczonych domów w Charlestown. Z pozoru niewinnie wyglądający budynek kryje kilka jump scare’ów, a sam Vault Buddy to dość niepokojąca postać. Wędrowanie po świecie w jego towarzystwie to niezapomniana przygoda – jeśli szukacie odrobiny pikanterii, ale nie chcecie „psuć” sobie całej gry daleko idącymi zmianami, to Vault Buddy Follower jest strzałem w dziesiątkę.

Stąd możecie pobrać moda.

GRIM

Na deser ostatnia, ale za to ogromna produkcja, która zmienia praktycznie każdy aspekt rozgrywki. To chyba najbardziej obszerny, „horrorowy” mod do Fallouta 4, przy którym można spędzić naprawdę masę czasu.

GRIM wpływa na grafikę, pogodę, dźwięki, broń, wrogów i wiele innych rzeczy. Ma nawet coś na kształt własnej linii fabularnej… Do moda dołączone jest wygodne menu, wywoływane z poziomu Pip-Boya, dzięki któremu, podobnie jak w Whispering Hills, dostosujemy wszystkie elementy moda do własnych preferencji. Nic nie stoi na przeszkodzie, by GRIM był tylko modyfikacją wizualną, ale jeśli chcecie poczuć prawdziwy dreszczyk emocji, w każdym momencie możecie włączyć Klątwę.

Dzięki niej (a może bardziej – przez nią) we Wspólnocie zaczną dziać się NAPRAWDĘ dziwne rzeczy, a coś tak prozaicznego, jak zboczenie z drogi w środku nocy, może doprowadzić do spotkania nowych, przerażających istot. Niekoniecznie wrogów – GRIM nie mówi nam praktycznie nic wprost i każdy aspekt rozgrywki trzeba odkrywać samemu.

Dużym plusem jest trwający ponad 5 godzin soundtrack, który niesamowicie podkreśla atmosferę i „ciężar” moda. W sam raz do grania na słuchawkach w chłodne, październikowe wieczory. Ach, no i ci z Was, którzy zdecydują się zagrać, będą mieli okazje spotkać co najmniej jednego, znajomego mutanta ze S.T.A.L.K.E.R.-a 😉

GRIM pobierzecie tutaj.

Dotarliśmy do końca naszego małego zestawienia, ale to dopiero czubek góry lodowej. Na Nexusie znajdziecie całe mnóstwo modów, które w różny sposób rozbudowują koncepcję produkcji Bethesdy, niekoniecznie zamieniając ją w horror. Do tematu będziemy jeszcze na pewno wracać, a ja tymczasem wracam na znajome Pustkowia doprawione szczyptą grozy. Jeśli zdecydujecie się sprawdzić którąś z wymienionych wyżej pozycji, to koniecznie napiszcie nam o swoich wrażeniach.

Podobało się? Udostępnij i pomóż w ekspansji Centrum Zony!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.